Bielizna damska - Śmieszne filmiki - oklejanie - oklejanie samochodów - projekty domów kraków - Bramka Sms - upominki reklamowe - Warez Leech - Projekty Domów - prace licencjackie - wrocław angielski

alveo | alveo Reakcje » Blog Archive » Zagrożenie

Zagrożenie

Eskortowany z obu stron przez uzbrojonych strażników, zbliżył się do frontowego wejścia ? frontowego i, jak sobie uświadomił, jedynego. Na drzwiach widniał jaskrawoczerwony kwiat ? znajomy symbol biozagrożenia. Zastanawiał się, co robi tu ten budynek pośrodku pustkowia. A potem omiótł wzrokiem bezludny horyzont i sam sobie odpowiedział. Budynek postawiono w tym miejscu właśnie dlatego, że wokół było pustkowie. Weszli do środka i ruszyli ponurymi korytarzami w głąb gmachu. Jack widział mężczyzn i kobiety w wojskowych mundurach i laboratoryjnych fartuchach. W sztucznym oświetleniu ich twarze miały sinawy, niezdrowy odcień. Strażnicy zatrzymali się przed drzwiami z napisem ?Szatnia męska?. Jack wszedł do szatni. Wewnątrz były szafki, kosz z zielonymi chirurgicznymi fartuchami i spodniami, szafka z papierowymi czepkami, zlew oraz lustro. Pierwszy punkt wiszącej na ścianie instrukcji brzmiał: ?Zdejmij całe ubranie, łącznie z bielizną?. Rozebrał się do naga, schował ubranie do pozbawionej zamka szafki i założył fartuch oraz spodnie. Następnie przeszedł przez kolejne drzwi, również oznaczone symbolem biozagrożenia, do pokoiku, w którym paliły się ultrafioletowe lampy. Przez chwilę stał w miejscu, zastanawiając się, co ma robić dalej. Wykonał polecenie. W następnym pomieszczeniu czekała na niego kobieta w chirurgicznym fartuchu. Szorstkim, niesympatycznym tonem kazała mu założyć sterylne rękawiczki. Potem gniewnym szarpnięciem oderwała kawałki taśmy z rolki i oblepiła nimi jego rękawy i mankiety spodni. Wojsko może i zgodziło się na wizytę Jacka McCalluma, ale z pewnością nie chciałoby ją mile wspominał. Kobieta założyła mu na głowę słuchawki, a potem wręczyła podobne do pływackiego czepka nakrycie głowy, które miało je przytrzymywać. Znowu miał przywdziać kosmiczny kombinezon. Ten akurat był niebieski, z dołączonymi rękawicami. Kiedy asystentka zakładała mu na głowę hełm, Jack poczuł nagłe ukłucie niepokoju. W swojej wrogości mogła dopuścić się sabotażu, sprawić, że nie będzie całkowicie zabezpieczony przed skażeniem. Kobieta zamknęła pierścień uszczelniający na jego piersi, podłączyła wystający ze ściany przewód i Jack poczuł, jak do środka kombinezonu wpływa powietrze. Za późno było się teraz martwić, że coś zaniedbała. Był gotów do wejścia do strefy skażonej. Kobieta odczepiła wąż, po czym wskazała mu następne drzwi. Kiedy wszedł do śluzy powietrznej, zatrzasnęły się za nim drzwi. Po drugiej stronie czekał na niego człowiek w takim samym kosmicznym skafandrze. Bez słowa pokazał Jackowi, żeby przeszedł razem z nim przez kolejne drzwi. Po chwili dotarli korytarzem do sali, w której miała odbyć się sekcja. Na stole z nierdzewnej stali leżało ciało, wciąż zapakowane w hermetyczny worek. Po jego obu stronach stali dwaj mężczyźni w kosmicznych skafandrach. Jednym z nich był doktor Roman, który odwrócił się w stronę Jacka. Miłe powitanie. Mężczyzna, który wprowadził Jacka na salę, podłączył do jego kombinezonu przewód i w hełmie ponownie zaszumiało powietrze. Gdyby nie słuchawki, nie słyszałby ani słowa z tego, co mówią pozostali trzej mężczyźni. Doktor Roman i jego dwaj asystenci otworzyli worek. Jack wstrzymał oddech i poczuł, jak coś ściska go za gardło. W środku były zwłoki Jill Hewitt. Zdjęto jej hełm, wciąż jednak miała na sobie pomarańczowy kombinezon z wyszytym nazwiskiem. Nawet i bez tego poznałby ją po jedwabiście kasztanowatych włosach, ostrzyżonych na pazia i poprzetykanych pierwszymi nitkami siwizny. Jej twarz była nietknięta, powieki na pół otwarte. Obie twardówki miały jaskrawoczerwony kolor. Roman i jego koledzy rozpięli kombinezon i rozebrali ciało. Tkanina była ognioodporna, zbyt twarda, by można było ją przeciąć, musieli ją ściągnąć. Pracowali bardzo sprawnie, ich komentarze były rzeczowe, pozbawione emocji.

Leave a Reply